PSYCHOBIOTYKI

przez żołądek do mózgu…

Kampania edukacyjna dotycząca skutecznego wspomagania leczenia depresji

Probiotyk, prebiotyk, postbiotyk, synbiotyk, mykobiotyk, psychobiotyk — czym one się właściwie różnią?


Na rynku suplementów i żywności funkcjonalnej łatwo się dziś pogubić. Jedne preparaty zawierają „dobre bakterie”, inne „pożywkę dla bakterii”, jeszcze inne obiecują wsparcie jelit, odporności, czy nastroju. Do tego dochodzą coraz modniejsze pojęcia: postbiotyk, synbiotyk, mykobiotyk czy psychobiotyk. Brzmią podobnie, ale nie oznaczają tego samego. I właśnie tu zaczyna się problem: wiele osób kupuje produkt, nie do końca wiedząc, co właściwie bierze i po co.

Dobra wiadomość jest taka, że ten chaos da się uporządkować. Współczesna nauka ma już dość precyzyjne definicje probiotyków, prebiotyków, synbiotyków i postbiotyków, wypracowane m.in. przez International Scientific Association for Probiotics and Prebiotics (ISAPP). Znacznie ostrożniej trzeba podchodzić do pojęć takich jak psychobiotyk czy mykobiotyk, bo są one używane szerzej i mniej jednolicie.

Zacznijmy od podstaw: nie wszystko, co zaleca się „na jelita”, jest tym samym

W największym uproszczeniu można to ująć tak:

Brzmi prosto? Tylko pozornie. Bo różnica nie polega wyłącznie na nazwie. Chodzi o mechanizm działania, rodzaj składnika i o to, jakich efektów zdrowotnych można realnie oczekiwać.

Probiotyk — czyli żywy mikroorganizm, ale nie każdy

Najbardziej znana definicja mówi, że probiotyki to żywe mikroorganizmy, które podawane w odpowiednich ilościach wywierają korzystny efekt zdrowotny u gospodarza. Kluczowe są tu trzy elementy: mikroorganizm musi być żywy, musi być go odpowiednio dużo, a jego działanie zdrowotne powinno być udokumentowane. Samo hasło „zawiera bakterie” jeszcze nie czyni produktu probiotykiem.

To bardzo ważne rozróżnienie, bo w praktyce wiele osób wrzuca do jednego worka jogurt, kiszonki, suplement z Lactobacillus i każdy fermentowany produkt. Tymczasem nie każdy produkt fermentowany jest automatycznie probiotykiem. Aby można było używać tej nazwy uczciwie i naukowo, trzeba wskazać konkretny szczep, jego odpowiednią dawkę i korzyść zdrowotną potwierdzoną badaniami.

W praktyce probiotykami najczęściej są określone szczepy bakterii z rodzajów Lactobacillus, Bifidobacterium, ale także niektóre drożdże, np. Saccharomyces boulardii. To ważny szczegół, bo pokazuje, że probiotyk nie musi być bakterią — może być również grzybem drożdżowym, o ile spełnia kryteria probiotyku.

Co warto zapamiętać?

Nie kupujemy „probiotyku na wszystko”. Działanie probiotyków jest szczepozależne. To oznacza, że dwa preparaty z tej samej grupy mogą działać inaczej, bo zawierają inne szczepy i były badane w innych wskazaniach. To trochę jak z lekami: sama nazwa kategorii nie wystarczy, liczy się konkretny skład i konkretne zastosowanie.

Prebiotyk — czyli pokarm dla mikrobioty

Jeśli probiotyk jest „gościem”, którego wprowadzamy do organizmu, to prebiotyk jest raczej „pożywieniem” dla mikroorganizmów, które już mamy. Według aktualnej definicji ISAPP prebiotyk to substrat, który jest selektywnie wykorzystywany przez mikroorganizmy gospodarza i przynosi korzyść zdrowotną. W tej definicji ważne jest słowo selektywnie — nie chodzi o byle jaką substancję, ale taką, która sprzyja korzystnym drobnoustrojom.

Najczęściej prebiotyki kojarzą się z błonnikiem i oligosacharydami, np. inuliną czy fruktooligosacharydami. Ale współczesna definicja jest szersza: prebiotyk nie musi być wyłącznie klasycznym błonnikiem, byle był selektywnie wykorzystywany przez mikroorganizmy i prowadził do korzyści zdrowotnej.

W praktyce można myśleć o prebiotyku jak o nawozie dla „dobrych” bakterii zamieszkujących jelita. Nie dostarczamy nowych bakterii, tylko próbujemy stworzyć lepsze warunki dla tych, które już tam są. Efektem może być m.in. wzrost produkcji korzystnych metabolitów, takich jak krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, oraz poprawa funkcjonowania bariery jelitowej i odpowiedzi immunologicznej.

Co warto zapamiętać?

Prebiotyk nie jest żywym organizmem. To nie bakteria, tylko składnik, który wspiera mikrobiotę. Dlatego osoba, która mówi: „biorę bakterie”, choć w rzeczywistości sięga po inulinę czy błonnik akacjowy, technicznie rzecz biorąc nie przyjmuje probiotyku, lecz właśnie prebiotyk.

Postbiotyk — korzyść bez żywych bakterii?

To pojęcie robi dziś coraz większą karierę. Postbiotyk według konsensusu ISAPP to preparat z nieożywionych mikroorganizmów i/lub ich składników, który przynosi korzyść zdrowotną gospodarzowi. Mówiąc prościej: nie podajemy żywych bakterii, lecz ich „nieaktywne” formy albo elementy komórkowe, które nadal mogą działać biologicznie.

To ważna zmiana w myśleniu. Jeszcze do niedawna wiele osób uważało, że tylko żywe bakterie mogą wspierać zdrowie. Tymczasem nauka pokazuje, że także inaktywowane drobnoustroje i ich metabolity mogą wywoływać korzystne efekty, np. immunologiczne czy związane z barierą jelitową. Nie wszystko, co działa korzystnie, musi być żywe.

W praktyce postbiotyki mogą być interesujące tam, gdzie zależy nam na większej stabilności preparatu, łatwiejszym przechowywaniu albo tam, gdzie z różnych powodów nie chcemy lub nie możemy stosować żywych drobnoustrojów. To jednak nie znaczy, że każdy „martwy probiotyk” automatycznie staje się wartościowym postbiotykiem. Nadal potrzebny jest dowód korzyści zdrowotnej.

Dobrym przykładem postbiotyku jest pasteryzowana bakteria Akkermansia muciniphila. Na stronie Sanprobi postbiotyk definiowany jest jako preparat zawierający nieżywe, na przykład pasteryzowane drobnoustroje i/lub ich składniki, które wywierają korzystny wpływ na zdrowie. Właśnie tak opisywana jest tam pasteryzowana Akkermansia muciniphila Mucᵀ — składnik preparatów z linii SANPROBI® PREMIUM. Sanprobi podkreśla, że jest to forma pasteryzowana, a więc nie żywy probiotyk, lecz przykład nowoczesnego postbiotyku. Firma wskazuje też, że pasteryzowana Akkermansia muciniphila Mucᵀ została wprowadzona jako nowa żywność i ma opinię EFSA dotyczącą bezpieczeństwa stosowania

Co warto zapamiętać?

Postbiotyk to nie probiotyk, który „umarł” przypadkiem na półce. To celowo przygotowany preparat, w którym nieożywione mikroorganizmy lub ich składniki mają udokumentowane działanie.

Synbiotyk — duet, który ma sens

Najkrócej mówiąc, synbiotyk to połączenie żywych mikroorganizmów i substratu, który jest selektywnie wykorzystywany przez mikroorganizmy gospodarza, przy czym całość ma przynosić korzyść zdrowotną. Czyli: mamy jednocześnie „dobrego gościa” i „coś, co go karmi i wspiera”.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że synbiotyk to po prostu „probiotyk + prebiotyk”. Ale współczesna definicja jest trochę bardziej subtelna. Naukowcy wyróżniają synbiotyki komplementarne i synergistyczne. W tych pierwszych składniki działają niejako obok siebie, a w drugich prebiotyk jest dobrany tak, aby szczególnie wspierał konkretny mikroorganizm obecny w preparacie.

To oznacza, że dobry synbiotyk nie musi być marketingowym „dwa w jednym”, ale może być sensownie zaprojektowanym preparatem. Sama obecność bakterii i błonnika w jednej kapsułce nie przesądza jeszcze o jakości. Liczy się to, czy takie zestawienie rzeczywiście zostało sensownie uzasadnione i przebadane.

Co warto zapamiętać?

Synbiotyk nie jest „mocniejszym probiotykiem”. To osobna kategoria — mieszanka drobnoustrojów i odpowiedniego substratu, która ma dawać korzyść zdrowotną jako całość.

Psychobiotyk — kiedy jelita spotykają się z nastrojem

To pojęcie budzi dziś ogromne zainteresowanie, bo łączy dwa obszary, które przez lata traktowano osobno: zdrowie jelit i zdrowie psychiczne. Psychobiotyki to preparaty probiotyczne, czyli zawierające żywe bakterie, które po spożyciu w odpowiedniej ilości mogą wspierać zdrowie psychiczne poprzez oddziaływanie na oś mózgowo-jelitową oraz mechanizmy związane z odpowiedzią na stres.

To ważne doprecyzowanie, bo nie każdy probiotyk jest psychobiotykiem. O psychobiotyku mówimy wtedy, gdy dany preparat probiotyczny jest badany lub stosowany w kontekście wsparcia dobrostanu psychicznego, stresu, napięcia emocjonalnego czy funkcjonowania układu nerwowego. Innymi słowy: każdy psychobiotyk jest probiotykiem, ale nie każdy probiotyk jest psychobiotykiem.

W praktyce chodzi o żywe szczepy bakterii, które mogą wpływać nie tylko na mikrobiotę jelitową, ale także na procesy związane z układem odpornościowym, stanem zapalnym, poziomem kortyzolu czy wytwarzaniem biologicznie aktywnych substancji ważnych dla osi jelito–mózg. To właśnie dlatego psychobiotyki są dziś tak interesujące dla osób, które chcą patrzeć na zdrowie psychiczne szerzej — także przez pryzmat jelit.

Co warto zapamiętać?

Psychobiotyk to nie ogólne hasło na „coś dobrego dla nastroju”, lecz probiotyk o ukierunkowanym działaniu na oś jelito–mózg i zdrowie psychiczne. W tym ujęciu kluczowe jest to, że mówimy o żywych bakteriach probiotycznych.

Mykobiotyk — połączenie probiotyku i składników z grzybów jadalnych

Spośród wszystkich omawianych tu pojęć właśnie mykobiotyk wymaga największego doprecyzowania, bo nie jest terminem tak powszechnie utrwalonym w klasycznych definicjach jak probiotyk, prebiotyk czy postbiotyk. W ujęciu stosowanym przez Sanprobi mykobiotyk to termin używany do opisania koncepcji produktów łączących żywe kultury bakterii probiotycznych z wystandaryzowanymi składnikami aktywnymi pochodzącymi z grzybów jadalnych.

To oznacza, że mykobiotyk nie jest po prostu „grzybem w kapsułce” ani samym probiotykiem drożdżowym. Istotą tej koncepcji jest połączenie dwóch elementów: z jednej strony żywych bakterii probiotycznych, a z drugiej — aktywnych związków pochodzących z grzybów jadalnych, na przykład polisacharydów, w tym beta-glukanów. Ważna jest tu także standaryzacja, czyli powtarzalna, kontrolowana zawartość składników aktywnych w produkcie.

Takie ujęcie nawiązuje zarówno do tradycji wykorzystywania grzybów w dietetyce krajów Azji Wschodniej, jak i do współczesnych badań z obszaru mikrobiologii, mykologii i nauki o mikrobiocie. Dla czytelnika najważniejsze jest jednak to, że słowo „mykobiotyk” ma tu znaczenie bardzo konkretne: chodzi o produkt łączący świat probiotyków i wystandaryzowanych składników z grzybów jadalnych, a nie o dowolny preparat „na bazie grzybów”.

Co warto zapamiętać?

Mykobiotyk to — w tym ujęciu — połączenie żywych bakterii probiotycznych i aktywnych składników z grzybów jadalnych, a nie osobna klasyczna kategoria mikrobiologiczna na równi z probiotykiem czy prebiotykiem.

Dlaczego te różnice są ważne w praktyce?

Bo od nazwy zależy nie tylko porządek pojęciowy, ale też realne oczekiwania wobec preparatu. Kiedy ktoś sięga po probiotyk, oczekuje działania żywych drobnoustrojów. Gdy wybiera prebiotyk, wspiera własną mikrobiotę poprzez dostarczenie odpowiedniego substratu. Postbiotyk działa mimo braku żywych komórek, a synbiotyk łączy w jednym preparacie dwa podejścia: obecność korzystnych mikroorganizmów i składnika, który wspiera ich aktywność. Psychobiotyk jest probiotykiem ukierunkowanym na wsparcie osi jelito–mózg, natomiast mykobiotyk łączy działanie probiotyczne z potencjałem wystandaryzowanych składników aktywnych pochodzących z grzybów jadalnych.

W praktyce konsumenckiej największy błąd polega na tym, że nazwy te bywają traktowane jak synonimy. Tymczasem nimi nie są. To, że wszystkie należą do rodziny preparatów wspierających mikrobiotę i zdrowie organizmu, nie oznacza jeszcze, że działają tak samo. Różnią się składem, mechanizmem działania i celem stosowania.

Drugi częsty błąd polega na przekonaniu, że im bardziej nowocześnie brzmi nazwa produktu, tym lepszy musi być jego skład lub skuteczność. Tymczasem najrozsądniej patrzeć nie na samą etykietę, ale na to, co dokładnie zawiera dany preparat, jak działa i do jakiego celu został opracowany. To właśnie takie podejście pomaga lepiej zrozumieć różnice między poszczególnymi kategoriami i podejmować bardziej świadome decyzje.

Jak czytać etykietę, żeby nie dać się zmylić?

Przy probiotyku warto szukać pełnej nazwy szczepu i informacji o dawce. Przy prebiotyku — konkretnej substancji. Przy postbiotyku — informacji, że zawiera inaktywowane mikroorganizmy lub ich składniki, a nie tylko ogólne hasło reklamowe. Przy synbiotyku — pytania, czy połączenie ma sens jako całość. A przy psychobiotyku i mykobiotyku — jeszcze większej czujności, bo tu język marketingowy szczególnie łatwo wyprzedza naukę.

Najprostsza zasada brzmi: najpierw pytaj, czym ten preparat jest, a dopiero potem, na co ma działać. To pozwala uniknąć wielu nieporozumień.

Najważniejsze wnioski w pigułce

Pojęcia z rodziny „-biotyków” nie są wymiennymi etykietami. Probiotyk to żywy mikroorganizm z udokumentowaną korzyścią zdrowotną. Prebiotyk to substrat dla mikroorganizmów gospodarza. Postbiotyk to preparat z nieożywionych mikroorganizmów i/lub ich składników. Synbiotyk łączy drobnoustroje z odpowiednim substratem. Psychobiotyk odnosi się do wpływu na oś jelito–mózg i jest raczej kategorią funkcjonalną niż jednorodną chemicznie grupą. Mykobiotyk pozostaje natomiast terminem mniej uporządkowanym i wymaga zawsze doprecyzowania.

PojęcieCo to jest?Czy zawiera żywe mikroorganizmy?Główna idea działaniaCo warto wiedzieć?
ProbiotykŻywe mikroorganizmy, które podawane w odpowiednich ilościach wywierają korzystny efekt zdrowotnyTakDostarcza konkretnych żywych szczepów wspierających organizmNie każdy produkt fermentowany jest probiotykiem; znaczenie ma konkretny szczep i jego udokumentowane działanie
PrebiotykSubstrat stanowiący pożywkę dla korzystnych mikroorganizmów gospodarzaNieWspiera rozwój i aktywność „dobrych” bakterii jelitowychTo nie bakteria, lecz składnik odżywczy dla mikrobioty, np. niektóre frakcje błonnika
PostbiotykPreparat zawierający nieżywe drobnoustroje i/lub ich składniki, korzystnie wpływające na zdrowieNieDziała mimo braku żywych komórek drobnoustrojówNie jest „martwym probiotykiem przez przypadek”, lecz celowo przygotowanym preparatem; przykładem może być pasteryzowana Akkermansia muciniphila
SynbiotykPołączenie probiotyku i prebiotyku w jednym preparacieTakŁączy dostarczanie żywych drobnoustrojów z ich wsparciem przez odpowiedni substratTo nie „mocniejszy probiotyk”, lecz połączenie dwóch różnych mechanizmów działania
PsychobiotykPreparat probiotyczny wspierający zdrowie psychiczne poprzez wpływ na oś jelito–mózgTakOddziałuje na mikrobiotę jelitową, a pośrednio na stres, nastrój i dobrostan psychicznyTo węższa kategoria probiotyku; nie każdy probiotyk jest psychobiotykiem
MykobiotykProdukt łączący żywe kultury bakterii probiotycznych z wystandaryzowanymi składnikami aktywnymi z grzybów jadalnychTakŁączy działanie probiotyczne z potencjałem składników pochodzących z grzybówTo termin używany bardziej koncepcyjnie i produktowo; nie oznacza po prostu „grzyba w kapsułce”

Tekst: Joanna Chatizow

Źródła

  1. Hill C, Guarner F, Reid G, et al. Expert consensus document: The International Scientific Association for Probiotics and Prebiotics consensus statement on the scope and appropriate use of the term probiotic. Nature Reviews Gastroenterology & Hepatology. 2014;11(8):506–514.
  2. Gibson GR, Hutkins R, Sanders ME, et al. Expert consensus document: The International Scientific Association for Probiotics and Prebiotics consensus statement on the definition and scope of prebiotics. Nature Reviews Gastroenterology & Hepatology. 2017;14(8):491–502.
  3. Swanson KS, Gibson GR, Hutkins R, et al. The International Scientific Association for Probiotics and Prebiotics consensus statement on the definition and scope of synbiotics. Nature Reviews Gastroenterology & Hepatology. 2020;17(11):687–701.
  4. Salminen S, Collado MC, Endo A, et al. The International Scientific Association of Probiotics and Prebiotics consensus statement on the definition and scope of postbiotics. Nature Reviews Gastroenterology & Hepatology. 2021;18(9):649–667.
  5. www.sanprobi.pl