<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>satysfakcja z życia &#8211; wordpress</title>
	<atom:link href="https://psychobiota.pl/t/satysfakcja-z-zycia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://psychobiota.pl</link>
	<description>Kolejna witryna oparta na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Tue, 29 Sep 2020 21:00:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Między hedonizmem a anhedonią, czyli o tym, jak budować trwałe poczucie satysfakcji z życia</title>
		<link>https://psychobiota.pl/miedzy-hedonizmem-a-anhedonia-czyli-o-tym-jak-budowac-trwale-poczucie-satysfakcji-z-zycia/</link>
					<comments>https://psychobiota.pl/miedzy-hedonizmem-a-anhedonia-czyli-o-tym-jak-budowac-trwale-poczucie-satysfakcji-z-zycia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[jch_depresja_org]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 29 Sep 2020 21:00:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wspomaganie leczenia depresji]]></category>
		<category><![CDATA[anhedonia]]></category>
		<category><![CDATA[satysfakcja z życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://psychobiota.pl/?p=292</guid>

					<description><![CDATA[Problematyka szczęścia – próba zrozumienia, czym ono jest i jak się je osiąga, jest stara jak cywilizacja ludzka. Dociekania w tym obszarze zaprzątają umysł właściwie każdego człowieka, a także znajdują swoje odzwierciedlenie w rozważaniach filozofów, badaniach psychologów, nie mówiąc już o wytworach pisarzy, poetów czy duchownych. Nie ma jednak zgody – zarówno wśród zwykłych ludzi, jak i naukowców – czym jest szczęście i jak ten stan trwale osiągnąć.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Problematyka szczęścia – próba zrozumienia, czym ono jest i jak się je osiąga, jest stara jak cywilizacja ludzka. Dociekania w tym obszarze zaprzątają umysł właściwie każdego człowieka, a także znajdują swoje odzwierciedlenie w rozważaniach filozofów, badaniach psychologów, nie mówiąc już o wytworach pisarzy, poetów czy duchownych. Nie ma jednak zgody – zarówno wśród zwykłych ludzi, jak i naukowców – czym jest szczęście i jak ten stan trwale osiągnąć.</p>



<p>Jednym z najbardziej popularnych nurtów w temacie szczęścia jest hedonizm. Wywodzi się jeszcze z czasów starożytnych i zakłada, że czynnikiem gwarantującym szczęście jest odczuwanie przyjemności. Zgodnie z tym podejściem – rozkosz, upojenie, ekstaza – są głównym celem ludzkiego życia oraz podstawowymi motywami postępowania człowieka. Od czasów starożytnych podejście to oczywiście ewoluowało, a także było – i wciąż jest – podważane przez wielu badaczy. Patrząc na sprawę historycznie, bardzo łatwo zauważyć, co się działo, kiedy ludzie, np. monarchowie, wojskowi czy przywódcy religijni kierowali się w swoich działaniach własną przyjemnością. Dla zwykłych ludzi oznaczało to zazwyczaj cierpienie i ból, a nierzadko śmierć. Także współcześnie obserwujemy wiele negatywnych konsekwencji podążania za przyjemnością jako jedynym słusznym celem. Uzależnienia – od jedzenia, zakupów, internetu czy oglądania seriali na platformach oferujących niekończące się sezony wciągających historii – sprawiają, że potrafimy zrezygnować z innych aktywności, nawet bardzo dla nas ważnych, jednak nieniosących ze sobą takiej dawki przyjemności.</p>



<p>Może w takim razie coś zupełnie przeciwnego – rezygnacja z przyjemności – jest kluczem do szczęścia? Badania psychologiczne z obszaru odraczania gratyfikacji oraz innych działań związanych z samokontrolą – czyli umiejętności efektywnego zarządzania swoimi emocjami i celami – pokazują, że rzeczywiście dyscyplina i porządek mogą być źródłem pozytywnych emocji. Czasem, aby osiągnąć większy lub oddalony w czasie cel, musimy chwilowo zrezygnować z ulubionych czynności i skupić się nie na przyjemności, a działaniu – nierzadko trudnym i niewygodnym. Dla przykładu, kiedy mamy bałagan w domu, który zmierzamy posprzątać, a jednocześnie kusi nas, aby obejrzeć nowy odcinek ulubionego serialu, stoimy przed dylematem: zadanie czy przyjemność? Można ten dylemat rozwiązać na trzy sposoby:</p>



<ol class="wp-block-list" type="1"><li>Włączyć telewizor i oddać się przyjemności (po co komu porządek!).</li><li>Zaangażować się w sprzątanie, rezygnując z oglądania (nie będę tracić czasu na głupoty!).</li><li>Najpierw posprzątać a potem w miłym, uporządkowanym otoczeniu oddać się przyjemności oglądania .</li></ol>



<p>W teorii jest jeszcze jedna możliwość – możemy najpierw pooglądać telewizor a potem posprzątać. Niestety jest ona bardzo mało prawdopodobna w praktyce. Dlaczego? Bowiem najczęściej po jednym odcinku przyjdzie nam ochota na drugi, potem trzeci i tak dalej. Po dłuższym czasie spędzonym na oglądaniu będziemy tak zmęczeni i zniechęceni wobec perspektywy aktywnego wydatkowania wysiłku, że odpuścimy sobie zadanie – które przecież nikt inny, tylko my sami sobie chwilę wcześniej postawiliśmy.</p>



<p>Przyjemność rozleniwia, ale to wcale nie najcięższe jej „skutki uboczne”. Najnowsze badania z obszaru neuronauki pokazują pewne paradoksalne efekty nadmiernego hedonizmu. Polegają one na tym, że im częściej poddajemy się przyjemnej aktywności, tym – po jakimś czasie – mniej przyjemności odczuwamy w związku z jej wykonywaniem. Przyzwyczajamy się do dobrego i zaczynamy je odczuwać jako normalne, standardowe, oczywiste. Owa habituacja – czyli przyzwyczajenie się do danego bodźca, niereagowanie na niego z pierwotną siłą – odbywa się wskutek procesów zachodzących w obszarze naszego mózgu, a dokładnie na tak zwanych szlakach dopaminergicznych. Dopamina jest jednym z „hormonów szczęścia” czy „przekaźników przyjemności”. Rozchodząc się po mózgu, przechodząc przez różne jego obszary, trafiając do określonych ośrodków – wywołuje odczucie przyjemności. Jednakże, częste stymulowanie ośrodków przyjemności poprzez powtarzanie określonej czynności sprawia, że do wywołania tego samego efektu potrzebujemy więcej i więcej danego bodźca. Można zatem powiedzieć, że wykonujemy przyjemną dotychczas czynność – ale nie odczuwamy już takiej radości, jak poprzednio.</p>



<p>Doskonale widać ten mechanizm na przykładzie uzależnienia od jedzenia. Osoby otyłe muszą zjeść więcej smacznego pokarmu, aby odczuć efekt przyjemności, co tylko wtórnie pogłębia ich problemy z masą ciała. Prawidłowości te dotyczą zresztą każdego rodzaju uzależnienia, a człowiek jest w stanie uzależnić się dosłownie od wszystkiego. Co gorsza, po jakimś czasie już w ogóle przyjemności nie odczuwamy, ale często wciąż wykonujemy – nierzadko destruktywną – czynność, w nadziei, że jednak znów sprawi nam choć trochę radości. I w taki właśnie sposób hedonizm prowadzić może do anhedonii – stanu psychofizycznego, w którym nie odczuwamy przyjemności, radości czy satysfakcji. Co gorsza – przynajmniej przez jakiś czas – nie mamy nad tym żadnej kontroli wolicjonalnej – to przestaje zależeć od naszej woli!</p>



<p>Jak by tego było mało, nieodczuwanie przyjemności może „rozlać się” na inne sfery naszego życia. Chcemy cieszyć się ze spotkania z przyjaciółką – nie czujemy nic, zero zaangażowania w rozmowę. Jemy ulubioną szarlotkę – jakbyśmy w ogóle nie czuli smaku. Idziemy do teatru – zamiast rozkoszować się kunsztem aktorskim naszych ulubionych aktorów, marzymy o tym, aby spektakl się skończył i abyśmy mogli wrócić do domu, do łóżka.</p>



<p><strong>Anhedonia</strong> może ale nie musi być efektem nadużywania – w szczególności biernych form – przyjemności. Niezdolność odczuwania przyjemności <strong>jest jednym z symptomów depresji</strong> – choroby mającej wiele potencjalnych przyczyn. Może także występować samodzielnie (bez innych objawów) lub towarzyszyć innym niż depresja problemom psychicznym. Niezależnie jednak od tego, skąd się wzięła, czy działa w pojedynkę czy towarzyszą jej inne trudności – jest doświadczeniem wyjątkowo bolesnym, obezwładniającym a czasem wręcz wyniszczającym.</p>



<p>Na szczęście – czas na światło w tunelu – anhedonia jest stanem odwracalnym! W przypadku, gdy wyraźnie odczuwamy już symptomy anhedonii, codzienne czynności które dotychczas nas cieszyły, zupełnie straciły zdolność wywoływania w nas radości – czas na czerwoną lampkę! Warto na chwilę się zatrzymać i zastanowić, co się dzieje. Jeśli nasza utrata zainteresowania aktywnościami dotychczas sprawiającymi nam przyjemność trwa dłużej niż dwa tygodnie, konieczna będzie wizyta u psychologa lub psychiatry. Specjalista dokona diagnozy i rozpozna, na ile nasz stan jest poważny oraz wskaże działania zaradcze, jakie powinny być podjęte. Zanim jednak dojdzie do anhedonii – która „lubi się” namnażać jak wirus grypy jesienną porą, dysponujemy szeregiem możliwości wzmacniającymi naszą kontrolę nad emocjami i samopoczuciem. <strong>Co konkretnie robić, aby chronić się przez anhedonią?</strong></p>



<ol class="wp-block-list" type="1"><li><strong>Uczmy się dozowania przyjemności</strong> oraz organizujmy okresy „detoksu” od przyjemnych bodźców. Weekend bez telefonu czy internetu, rzadsze spożycie słodyczy, większa kontrola nad ilością czasu przed telewizorem/komputerem. Poszukujmy także bardziej aktywnych form przyjemności, np. poprzez działania sportowe. One nie tylko dostarczą nam przyjemności dzięki hormonom wydzielającym się w trakcie ćwiczeń, ale stymulują procesy regeneracji mózgu. Zdrowy mózg łatwiej radzi sobie z pokonywaniem pokus oraz podejmowaniem trafniejszych decyzji.</li><li><strong>Angażujmy się w to, co robimy</strong>. Martin Seligman – jeden z twórców psychologii pozytywnej – zaproponował trójczynnikowy model szczęścia zakładający, że na pełne szczęście składają się trzy elementy: życie przyjemne, życie zaangażowane i życie w poczuciu sensu. Zaangażowanie oznacza, że realizujemy określone działania w sposób uważny i refleksyjny. Kiedy rozmawiamy z bliską osobą, gotujemy, sadzimy róże w ogródku – możemy to robić albo odruchowo, bez większego zaangażowania albo świadomie angażując swoją uwagę, myśli i emocje. Wybór tej drugiej opcji sprawia, że mamy poczucie lepszego kontaktu z sobą, bliskimi nam osobami i życiem jako takim.</li><li><strong>Poszukujmy sensu w życiu.</strong> Robienie czegoś, co nie służy wyłącznie naszym bezpośrednim, indywidualnym celom lub przyjemności lecz jest kierowane jakiejś głębszej lub szerszej idei generuje pozytywne emocje i umacnia nasze poczucie własnej wartości. Dzięki poczuciu sensu oraz wyznawaniu wartości takich jak sprawiedliwość, szacunek czy miłość, łatwiej jest znaleźć w sobie motywację do działania nawet w obliczu niepowodzeń czy trudności.  </li><li><strong>Dbajmy o odżywianie.</strong> To naprawdę ma znaczenie, co jemy i w jakich ilościach. W jednym z badań o wiele mówiącym tytule: „Few apples a day will take the blues away” (tłum. Kilka jabłek dziennie zabierze zły nastrój) uzyskano wyniki wskazujące, że po dniu jedzenia warzyw i owoców, kolejnego dnia uczestnicy doświadczali wyraźnie lepszego nastroju. Dla odmiany, po dniu przyjemnego objadania się jedzeniem śmieciowym (ciasteczka, chipsy, batoniki, etc.), kolejnego dnia nastrój istotnie spadał. Dozujmy sobie przyjemność płynącą z jedzenia między innymi po to, aby rzeczywiście móc się cieszyć smakiem ulubionych – nie zawsze najzdrowszych – potraw.</li><li><strong>Dbajmy o mikrobiotę jelitową.</strong> Coraz więcej badań naukowych wskazuje na to, że istnieje ścisły związek między tym, co dzieje się w naszych jelitach a tym – jak funkcjonują mózg i psychika. Relacja między mózgiem i jelitami jest dwukierunkowa. Nasze emocje wpływają na środowisko jelitowe między innymi za sprawą hormonów i neuroprzekaźników. Jednocześnie treść jelitowa odżywia – o ile jemy prawidłowo – lub wręcz zatruwa – jeśli konsumujemy niezdrowy pokarm – nasze centrum dowodzenia, czyli mózg. Badania z wykorzystaniem probiotyków pokazują bardzo obiecujące wyniki dotyczące możliwości wykorzystania wybranych szczepów bakterii we wspomaganiu terapii poprawy nastroju, a nawet depresji. Odnotowywane efekty tego typu badań to: obniżenie subiektywnie odczuwanego stresu i lęku, spadek intensywności doświadczania negatywnych emocji oraz właśnie poprawa w obszarze anhedonii – powrót zdolności do odczuwania przyjemności. Te wyniki potwierdziło m.in. najnowsze (z 2020 roku) badanie Caroline J. K. Wallace i jej współpracowników, przeprowadzone z wykorzystaniem szczepów <em>Lactobacillus helveticus</em> Rosell® – 52 i <em>Bifidobacterium longum</em> Rosell® – 175.</li></ol>



<p class="has-text-align-right"><strong>Dr Ewa Jarczewska-Gerc</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://psychobiota.pl/miedzy-hedonizmem-a-anhedonia-czyli-o-tym-jak-budowac-trwale-poczucie-satysfakcji-z-zycia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
