PSYCHOBIOTYKI

przez żołądek do mózgu…

Kampania edukacyjna dotycząca skutecznego wspomagania leczenia depresji

Stres a otyłość


Badania potwierdzają, że stres, szczególnie przewlekły jest czynnikiem ryzyka otyłości. Nie tylko dlatego, że próbujemy go „zajadać”…

Wysokokaloryczna nagroda

Stresujące wydarzenia oddziałują na apetyt. Jedni pod ich wpływem częściej sięgają po jedzenie, inni wręcz przeciwnie – nie jedzą. Rodzaj reakcji zależy od typu stresora, intensywności stymulacji oraz długości jego działania. Ostry stres częściej hamuje apetyt, natomiast przewlekły raczej go stymuluje. Co ciekawe, pojawia się wówczas skłonność do zaspakajania go pokarmami bogatymi w tłuszcze i cukry. Naukowcy tłumaczą, że słodycze i słone, tłuste przekąski redukują aktywność osi HPA i wywołane stresem napięcie poprzez stymulacje układu nagrody. Nic więc dziwnego w tym, że pod wpływem stresu sięgamy szczególnie chętnie po batoniki, czekoladki, lody, a także chipsy i krakersy.

Pobudzenie układu nagrody skutkuje obniżeniem napięcia, co wiąże się z chwilową poprawą nastroju. Po krótkim czasie dyskomfort wraca, więc mózg znowu domaga się czegoś słodkiego lub słonego. Problem w tym, że jego wrażliwość na stymulację z czasem obniża się i dla uzyskania efektu „rozluźnienia” potrzebuje coraz więcej poprawiającego nastrój jedzenia… W taki oto sposób, „zajadając” stres wysokokalorycznymi produktami, szybko nabijamy sobie nadliczbowe kilogramy.

Szczupłe i otyłe bakterie

Nie jest to jednak jedyny mechanizm łączący stres i otyłość. Kolejnym jest dysbioza, czyli nieprawidłowy skład mikrobioty jelitowej. Kortyzol (hormon stresu wydzielany przez nadnercza) zaburza równowagę biologiczną w jelitach. To może prowadzić do dominacji niekorzystnych dla zdrowia szczepów bakterii. Tymczasem, nadmiar lub brak pewnych gatunków bakterii jelitowych sprzyja otyłości, a także występowaniu insulinooporności, cukrzycy typu 2, nadciśnienia i zaburzeń lipidowych. Badania potwierdzają, że mikrobiota ludzi otyłych różni się pod względem jakościowym i ilościowym od mikrobioty szczupłych. Otyli mają w jelitach znacznie więcej bakterii z gatunków Firmicutes i Mollicutes, które wywierają niekorzystny wpływ na metabolizm, a mniej pożytecznych Bacteroidetes i Bifidobacterium.

„Złe” bakterii produkują związki lipopolisacharydowe (LPS) o działaniu prozapalnym. Mogą one przenikać do krwi i inicjować stan zapalny w tkance tłuszczowej, który może być początkiem niekorzystnych zmian metabolicznych w organizmie prowadzących do tzw. zespołu metabolicznego.

LPS-y wywierają też niekorzystne działanie miejscowe na błonę śluzową jelit. Niszczą ochronną warstwę śluzu wyściełającą jelito od środka, prowadząc do uszkodzenia tzw. połączeń ścisłych pomiędzy komórkami odpowiedzialnymi za ochronę przed wchłanianiem niepożądanych substancji do krwi. Ich uszkodzenie zaburza działanie bariery jelitowej, a to upośledza prawidłowe wchłanianie składników odżywczych z jelita do krwi.

Tycie związane z patogenami

Dlatego skutkiem dysbiozy są często problemy z trawieniem, zaburzenia odporności, ale również zwiększona skłonność do tycia. Naukowcy zaobserwowali, że bakterie patogenne tworzą charakterystyczne skupiska na błonie śluzowej jelita. W tych miejscach zagęszczenie naczyń włosowatych jest większe, co pociąga za sobą zwiększone wchłanianie, co oczywiście sprzyja tyciu. Ale to nie wszystko!

Bakterie patogenne mają zdolność rozkładania zalegających w przewodzie pokarmowym resztek polisacharydowych, które w normalnych warunkach są usuwane wraz z kałem. Na skutek ich działania organizm może pozyskiwać w ciągu doby 80-200 dodatkowych kcal. Wbrew pozorom to wcale niemało. W skali roku to może oznaczać kilka dodatkowych kilogramów!

Co robić, by zapobiegać niekorzystnym zmianom metabolicznym, których następstwem jest otyłość? Oczywiście stosować zbilansowaną dietę, regularnie uprawiać aktywność fizyczną, ale także dbać o mikrobiotę jelitową, jedząc nieprzetworzoną, pozbawioną sztucznych dodatków, a bogatą w błonnik żywność. Warto też zadbać o redukcję stężenia kortyzolu we krwi, ograniczając codzienny stres przez higieniczny styl życia (odpowiednia dawka snu, dobre relacje społeczne, unikanie pośpiechu i hałasu oraz intensywnego wysiłku fizycznego).

Dlatego gdy mamy za sobą wyjątkowo stresujący dzień, darujmy sobie wizytę w siłowni. Lepiej idźmy na spacer do lasu, zróbmy trening jogi lub mindfulness. Kontakt z naturą oraz relaksacja aktywują przywspółczulny układ nerwowy, który neutralizuje działanie hormonów stresu na organizm.

Kortyzol mogą zmniejszać również psychobiotyki. Przeczytaj, jakie szczepy wybrać: http://psychobiota.pl/psychobiotyki-ktore-szczepy-wybrac/

Przeczytaj więcej:

Autorką tekstu jest Katarzyna Koper –  dziennikarka, popularyzatorka wiedzy o zdrowym stylu życia z dyplomem psychodietetyka. Fascynuje ją nutrigenomika, czyli wpływ niektórych składników pożywienia na ekspresję genów. Wierzy, że dobra dieta, umiar i aktywność fizyczna to filary długowieczności.